Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty

05 stycznia 2009

Co ma ekonomia do psychologii czyli Frydman i Cialdini kontra kryzys

Wiem, że nic nie wiem. Zgubiłam się już w tych "czarnych" prognozach dotyczących wpływu globalnego kryzysu na polską gospodarkę. Wczoraj wbił mnie w kanapę materiał na TVN24, w którym główni ekonomiści zagranicznych banków debatowali przez kilkanaście minut nad sytuacją Polski, po czym na finalne pytanie o prognozy wzrostu PKB w roku 2009 strzelali: 0,4%, 1,8%, 3,3%. Polski rząd typuje 3,8%. Pięknie. To spory rozstrzał, prawda? 0,4 to bardzo słabo a 3,8 to dość poprawnie. Pytanie o przyszłoroczny wzrost to tylko jedno z wielu pytań, na które nikt nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Obecna sytuacja na rynkach oraz sugestie dotyczące rozprzestrzeniania się kryzysu w Polsce wiążą się z ogromną niepewnością.

To jednak... normalne. Tak jak powiedział Roman Frydman, nie istnieje jeden uniwersalny sposób przewidywania przyszłości i "nawet najwybitniejsi eksperci nie uwolnią nas od niepewności" (polecam bardzo fajny wywiad, z którego cytuję to zdanie). Jak będzie naprawdę zależy od dwóch filarów polskiej gospodarki: naszych przedsiębiorstw i kochanych konsumentów. Wiemy, że inwestycje firm w końcówce 2008 mocno wyhamowały, ale nie wiemy, jak będą wyglądać w roku 2009. Nie wiemy też, jak zachowają się konsumenci - ich wydatki są gospodarce bardzo potrzebne, a niestety zależą od psychologii, czyli nastawienia do zakupów.
I przedsiębiorca i konsument to po prostu... człowiek. A człowiek ulega emocjom, wpływom, jest niedoinformowany, nieprzewidywalny.

26 grudnia 2008

Jak kryzys zarządza zespołem handlowym?

Kryzys - nośne słowo. W jednej ze znanych mi siecowych agencji reklamowych pracownicy nie dostali zwyczajowych premii rocznych, bo "trzeba zacisnąć pasa przed kryzysem". W jednym z banków, którego obsługuje firma, w której pracuję parę osób dostało wypowiedzenia "za kryzys". Rozmowa jakich dziś wiele: "Ile Pan chce zarabiać? Tyle to mogliśmy płacić dwa lata temu, ale nie dzisiaj! Czy Pan wie, że idzie recesja? Czy Pan wie, że tniemy wydatki? To nasza najwyższa oferta, więcej Panu nie zapłacimy. Ba, nikt Panu tyle nie da!". Kryzys szaleje na światowych rynkach finansowych, i choć w Polsce mamy do czynienia na razie tylko z jego widmem, ręce polskich managerów zostały związane.

Zadam przewrotne pytanie: To manager zarządza kryzysem, czy kryzys managerem?